Pytania dot. kompromisu aborcyjnego i odpowiedzi

 


PYTANIA dot. Kompromisu aborcyjnego - opublikowane za zgodą Autora

 

Czy można kształtować sumienie ludzkie prawem i przymusem państwowym? 

W Polsce zdecydowana większość akceptowała tzw. kompromis aborcyjny, czyli zakaz aborcji, ale zezwolenie na niego w kilku budzących największe emocje przypadkach.

 

To jest pytanie, czy demokracja może większością głosów odebrać komuś jego naturalne prawa. Jeszcze w XX wieku, kiedy świeżo w pamięci  były takie przypadki, prowadzące nawet do zbrodni ludobójstwa, politycy ograniczenia werdyktów demokracji rozumieli. Nawet lewicowy niemiecki kanclerz Willy Brandt mówił, że „demokracja nie powinna iść tak daleko, żeby w rodzinie większością głosów decydować, kto jest ojcem”.

Dziś nawet prawo naturalne, kwestie związane z życiem, płciowością i rodziną poddaje się głosowaniu. Towarzyszy temu propagandowa ofensywa w zglobalizowanych mediach i kulturze masowej. Trudno się dziwić, że zmanipulowana większość zaczyna popierać rozwiązania sprzeczne z prawidłowo ukształtowanym sumieniem, a także elementarną logiką.
Oczywiście, są to "wilcze prawa" demokracji, które musimy tolerować, co nie oznacza, że powinniśmy akceptować wszystkie popierane przez jakąś większość poglądy.

 

Wykorzystanie instytucji państwa dla rozwiązania, które Kościół popiera, ale któremu jest przeciwna zdecydowana większość, to złe rozwiązanie, bo nikomu w ten sposób sumień nie ukształtuje.

 

Jak wynika z badań sondażowych zdecydowana większość Polaków uważa, że płaci zbyt wysokie podatki. Mamy więc system, gdzie prawo niekoniecznie odzwierciedla większościowe przekonania, ale jest przez większość respektowane. Owszem, istnieje szara strefa omijających podatki, ale nigdzie na świecie nie rozwiązuje się jej problemu znosząc przymus podatkowy. Więc niezależnie od tego na ile prawo pełni funkcję edukacyjną, odgrywa też rolę chroniącą pewien społeczny porządek. Mówimy tu o prawie do własności prywatnej, która nie jest prawem tak fundamentalnym jak prawo do życia. Warto przypomnieć, co o werdyktach demokracji w odniesieniu do tego najważniejszego prawa pisał św. Jan Paweł II w „Evangelium vitae”:

„Pierwotne i niezbywalne prawo do życia staje się przedmiotem dyskusji lub zostaje wręcz zanegowane na mocy głosowania parlamentu lub z woli części społeczeństwa, choćby nawet liczebnie przeważającej. Jest to zgubny rezultat nieograniczonego panowania relatywizmu: „prawo” przestaje być prawem, ponieważ nie jest już oparte na mocnym fundamencie nienaruszalnej godności osoby, ale zostaje podporządkowane woli silniejszego. W ten sposób demokracja, sprzeniewierzając się własnym zasadom, przeradza się w istocie w system totalitarny. Państwo nie jest już „wspólnym domem”, gdzie wszyscy mogą żyć zgodnie z podstawowymi zasadami równości, ale przekształca się w 
państwo tyrańskie, uzurpujące sobie prawo do dysponowania życiem słabszych i bezbronnych, dzieci jeszcze nie narodzonych, w imię pożytku społecznego, który w rzeczywistości oznacza jedynie interes jakiejś grupy.”
 

Ogromna liczba ludzi uzna, że Kościół wykorzystuje swoją pozycję i pozaparlamentarne procedury, aby narzucić swój światopogląd, co skutkować będzie reakcję odwrotną, odstręczającą od Kościoła jako instytucji.

 

Nie pozwólmy się manipulować narzucanej przez środowiska pro-choice narracji, zgodnie z którą ochrona życia ludzkiego to "światopogląd Kościoła". Tymczasem w obronie życia poczętego występowało wielu przedstawicieli innych wyznań, a nawet ateistów. Zdarzało się, że to ateiści przekonywali katolików do konieczności obrony życia wychodząc z przesłanek laickiego humanitaryzmu. Tak było we Włoszech, gdzie Giuliano Ferrara,  redaktor naczelnego dziennika "Il Foglio", ateista, nie zgodził się z Rosą Bindi, wiceprzewodniczącą włoskiej Akcji Katolickiej, uważającą, że aborcja (lub jej odmowa) to kwestia wolnego wyboru. W liście otwartym Ferrara odpowiedział jej: "Nie wiem, czy Pani twierdzenie jest katolickie, wiem natomiast, że nie jest słuszne z punktu widzenia laickiego".

Kościół nie narzuca społeczeństwu swoich praw, nie wymaga np. od niewierzących, żeby chodzili w niedzielę do kościołów albo w piątki nie jedli mięsa. Kościół w przestrzeni politycznej broni prawa naturalnego, przysługującego każdemu człowiekowi niezależnie od jego światopoglądu. To właśnie wtedy, gdyby Kościół odstąpił od obrony podstawowych praw człowieka, stałby się instytucją niewiarygodną.

Michał Kędzierski



 

Popularne posty z tego bloga

Kłamstwa i prawda w książkach prof. J. Grabowskiego - fragmenty z dyskusji na liście DP

Homilia Abp Marka Jędraszewskiego w 75 rocznicę wybuchu Powstania Warszawskiego i fragmenty z dyskusji na liście DP

Bitwa pod Kockem - kapitulacja gen. Kleeberga