Bitwa pod Kockem - kapitulacja gen. Kleeberga
Ostatnią scenę kampanii wrześniowej tak opisywał kawalerzysta 3 pułku Strzelców Konnych, por. Zbigniew Makowiecki: długi szereg koni bez ułanów, które samorzutnie ustawiły się przed generałem Kleebergiem. Wcześniej pułk, do którego nie dotarł meldunek o kapitulacji, trafił w Kalinowym Dole pod ostrzał niemieckich karabinów maszynowych. To był ostatni akord bitwy pod Kockiem, złożonej z serii potyczek wygranych przez żołnierzy Samodzielnej Grupy Operacyjnej „Polesie”. Polskie oddziały zajęły Wolę Gułowską i niemal rozbiły niemiecką 13 Dywizję Zmotoryzowaną zmuszając ją do odwrotu. Jeden z ostatnich meldunków brzmiał: „Jesteśmy na tyłach wroga. Nieprzyjaciel rzuca broń i rynsztunek i cofa się w popłochu.” Niestety, skończyła się też amunicja i 5 października generał Kleeberg zmuszony był podjąć decyzję o kapitulacji. Ten wybitny dowódca, absolwent trzech akademii wojskowych, w połowie września dobrze radził sobie w starciach z korpusem pancernym słynnego generała Heinza Guderiana, ...